Można się śmiać ale to prawda.
Tydzień temu właściciel pewnej posesji w Katowicach postanowił wyrzucić za ogrodzenie nieproszonego gościa (ślimaka). Jak się jednak później okazało ślimak nie miał zamiaru ze spokojem znieść takiego upokorzenia. Postanowił zabrać swojemu "oprawcy" obrączkę z palca. I jak pomyślał tak zrobił. Nie wiadomo czy sam przeżył ten rzut ale faktem jest, że obrączka znalazła się dobrych kilka metrów za ogrodzeniem w wysokiej trawie przerośniętej pokrzywami.
Mimo wielu typowych sygnałów na polmosy kapsle i pultaby (w końcu był to teren po budowie) dość szybko udało się namierzyć odpowiedni sygnał i obrączka się znalazła.
P. S.
Do właściciela zguby:
Panie Leszku, ta obrączka ma już dożywotnio wyczerpany limit szczęścia. Jak to się mówi - do trzech razy sztuka. Trzy razy zgubiona - trzy razy znaleziona. Moim zdaniem wystarczy
Wizyta u jubilera w celu zmniejszenia rozmiaru jest nieunikniona.
Pozdrawiam



