Pytanie czym jest wiarygodność.
Jeśli ktoś uparcie twierdzi że nie potrafi znaleźć monety, to jest niewiarygodny, czy po prostu się nie zna?
Dalej stoję na stanowisku, że test nie był
manipulowany i w tym sensie jest wiarygodny. Po prostu facet brał wykrywacz gdy mu wpadł w ręce i sprawdzał co mu wyszło. Wyciąganie daleko idących wniosków z daleko niedoskonałych testów jest nie mądre. Zwłaszcza tam gdzie zasięgi różnią się o kilka cm. Tu nawet przy pomiarze można się pomylić.
Mogę się domyślać, że test był wykonywany na przestrzeni wielu tygodni, w różnych warunkach (facet handluje używanymi wykrywaczami, może nie są w pełni sprawne).
Co do XLT to jest niemal pewne, że wykrywacz miał włączony któryś z programów fabrycznych.
Dla mnie test niewiarogodny to taki, w którym widać że ktoś cos komuś próbuje wcisnąć. Gdyby to był dealer Minelaba a nie CSCOPA, to można by z góry, nie patrząc szczegółowo na wyniki dać sobie spokój z analizowaniem tych tabelek widząc co jest na szczycie.
Ten test należy czytać po prostu w ten sposób: w dalekim kraju, ktoś zrobił sobie testy, tak mu wyszło. Ciekawe jak wychodzi innym.
Jedyny "wiarygodny" test to taki w którym mamy coś zakopane i w odstępie krótkiego czasu sprawdzamy czy jest to wykrywane różnymi wykrywaczami. Sprawdzają ludzie, którzy znają dobrze swoje wykrywacze. I tylko wówczas można powiedzieć, który wykrywacz w danym przypadku jest "lepszy".
Idiotyzmem byłoby, gdyby ktoś podejmował decyzję o zakupie, bo wyczytał, że wykrywacz A jest wyżej w tabelce od wykrywacza B.
Jesli komuś przyszło to do głowy, to niech się wstydzi. Takim osobom mówię: TE TESTY SĄ ABSOLUTNIE NIEWIARYGODNE.
proscan