wczoraj rano padła mi CZ-tka - wszystko wyglądało tak, że sprzęt podziałał ze 20 minut i nagle zaczął piszczeć wszystkimi swoimi dźwiękami. Myślałem ze wlazłem w jakiś śmietnik więc przeszedłem w miejsce gdzie chodziłem wcześniej ale dalej piszczał jak oszalały. Potem zorientowałem się. że piszczy tak samo jak jest przy ziemi jak i z uniesioną cewką do góry. Po wyłączeniu sprzętu i ponownym włączeniu sprzęt zaczyna grać sam z siebie po około 2 minutach leżąc w bezruchu na ziemi, a jak zaczynam nim machać wtedy dźwięki pojawiają się szybciej.
Wykrywacza nie da się dostroić do gruntu - przy próbie odkręcenia gałki od gruntu mając wciśnięty PinPoint kręcąc od 10 wykrywacz wyje już w pozycji 9,5.
Cztka straciła na zasięgu tzn nie "widzi" przedmiotów - próbowałem na aluminiowej łusce od rakietnicy i zasygnalizował mi ją dopiero tzw"BELLTONE" przy samej cewce, a wcześniej nie było od niej żadnego sygnału (dyskrym. na 0)
Sprawdziłem cewkę - podpiąłem ją do innej CZtki i wszystko jest ok za wyjątkiem tego ze jak poruszam kablem przy odgiętce to daje sygnały (pewnie kabel do skrócenia będzie)... podpinałem też dwie inne sondy ( drugą 8" i 10,5 ") do mojej CZtki i za każdym razem taki sam efekt jak jak na mojej 8" czyli wycie i brak strojenia do gruntu
Jak już ochłonąłem to zacząłem się zastanawiać co się mogło stać i jedyne co mi przyszło do głowy ( co mogło być z mojej winy) to to ze na samym początku wlazłem w mokre krzaki i mogłem lekko zamoczyć CZtkę i nic więcej nie przychodzi mi o głowy
mam nadzieje ze da się wywnioskować coś z mojego opisu w razie co proszę pisać a spróbuje jeszcze wszystko uściślić
i na koniec pytanie : długą ma Pan teraz kolejkę ??? długo trzeba bedzie czekać na naprawę ?? tak +/-
pozdr.Piotr - warwick
