Kiedyś sondy Rutusa były relatywnie tanie, więc nie było sensu ich naprawy.
Teraz jak widzę Rutus kasuje jak za sprzęt zachodni, więc sens jak widzę jest także marketingowy, żeby sond nie naprawiać tylko kupować nowe (i to z drążkiem!?). Oburzające.
Kiedyś argumentem za kupnem polskiego sprzętu był lokalny serwis u producenta.
A teraz?
proscan