Witam !
Ten model fishera jest w sumie prostym w obsłudze wykrywaczem, w pełni z automatyzowanym więc tym bardziej dziwią mnie jego niektóre zachowania.
Otóż często jest tak, że na ustawionej na 50 % i więcej czułości lubi dać czysty, powtarzalny sygnał. Pin point wskazuje głębokość do połowy skali. Wbijam szpadel, odwalam kępę ziemi i wykrywacz milknie. Często ma się to przy zbrylonych kawałach wierzchniej warstwy. Biore do ręki tę bryłę, odwracam i znowu "pika". Siekam na drobne części saperką bryłę ziemi i przestaje. Co za cholera ?
Naturalnie zdarza się to sporadzycznie ale według stałego schematu - także nie sądze aby wynikał to ze zwarcia elektroniki albo cewki.
1. Czy wynika to z kiepskiego dostrojenia ? Czytałem instrukcję, znam angielski ale ni cholery nie rozumiem jak dobrze dostroić na
dyskrymiacji ....
2. Zmiennej mineralizacji gruntu ?
3. Po prostu operator jest kiepszczakowatym tumanem i dobrze żeby wgryzł się w instrukcję.
Pozdrawiam serdecznie !!
Ps. I takie jedno pytanie jeszcze na koniec - czy poza fizycznym podobieństwem CZ-5 i CZ-3D bardzo te dwa wykrywacze różnią się od siebie ? Czy to jest jakaś modyfikacja czy raczej dzien do nocy ?
