Ma się to nazywać Deus Wired Light (w skrócie DeWiL).
Wersja z kablem zostaje wprowadzona ze względu na nienarzekania użytkowników, którzy nie mogli stosować Deusa w wodzie (sondy traciły komunikację po włożeniu w wodę). Przeciwko producentowi wszczęto także postępowanie o naruszenie dyrektywy unijnej chroniącej wymierające zawody. W tym konkretnie chodziło o serwisy wykrywaczy metali (Counteracting Exctiction Proffesions Act – w skrócie CEPA), specjalizujące się w wymianie kabelków w sondach. Grupa takich serwisantów (w tej liczbie znalazł się także ProScan z Polski), złożyła skargę do KE o naruszenie tej dyrektywny. Mimo protestu producenta, że CEPA uderza w swobodę działalności gospodarczej, KE wszczęła postępowanie, motywując je własnymi przepisami. Wysoki przedstawiciel KE skomentował to słowami „nie takich kozaków załatwialiśmy”.
Grupę serwisantów wspierają także organizacje ekologiczne walczące ze smogiem elektromagnetycznym.
doszły mnie słuchy,że przewód ma mieć długość 3 m.,co pozwoli na brodzenie w wodzie jak i na poszukiwania podwodne z pontonu lub łodzi.już od dawna na to czekam.
Brawo CEPA!!! Bardzo słuszny protest. Nie może tak być że jakiś francuski producent wykrywaczy będzie naruszał swobodę działalności gospodarczej i nie pozwalał na swobodne wymienianie kabli w sondach. Kabel ma być w każdej sondzie i basta!!! Z czegoś trzeba przecież żyć!
Ekolodzy dostali zlecenie na opracowanie raportu na temat wpływu pola elektromagnetycznego na życie seksualne kretów ze szczególnym uwzględnieniem ich możliwości komunikacyjnych (samiec-samiczka) w zasięgu pól zakłócających 2,4GHz.
Z oczywistych względów ochota na protesty ekologom przeszła i serwisanci-kabelkarze zostali na placu boju sami, nie licząc CEPA w odwodzie.