Na kolory na zaśmiecony teren.
Na kolory na zaśmiecony teren.
Witam.
Od ponad 2 lat chodzę z ACEem 250. Wydaje mi się, że po chyba paruset godzinach pracy sprzęt mam już w jednym palcu to raz, a dwa, że wycisnąłem nim wszystko co się dało z moich ulubionych miejsc, po których zdarzało mi się przechodzić po parę razy. Oczywiście w zakresie możliwości ACE, a jestem pewien, że jeszcze duuużo fantów zostało, którym mój obecny wykrywacz nie dał rady. Kto zna ACE 250 wie o co chodzi. Kiedy już po chirurgicznym przeczesaniu pewnego pólka zostało ono płytko zaorane wchodzę... i kopara mi opadła ile jeszcze było w ziemi, po nastepnej orce szczękę miałem tak nisko, że mogłem fanty nią wyciągać... Tak to i jest z ACEem. A konkurencja nie śpi i trzeba ją wyprzedzić technologicznie.
Ponieważ wreszcie są fundusze oraz zgoda małżonki (nieszczera zapewne...) postanowiłem zmienić wykrywacz i zwracam się z pytaniem do fachowca: jaki? Powinien spełniać kryteria:
1. cena – 3 tys. wyduszone do 3,5tys.;
2. pokrycie terenu – to i las i łąka i orne pole, chociaż po lesie chodzę raczej późną jesienią i wiosną zanim chabazie i krzaczki odbiją przeszkadzając w machaniu wykrywaczem;
3. gleba- hm..., nie znam się na tym zbytnio, wilgotna i raczej nie piaszczysta
4. rodzaj przedmiotów – metale kolorowe – monety, guziki, biżuteria, dewocjonalia. Natomiast złom militarny kompletnie mnie nie interesuje, chyba że zaliczyć klamry, odznaczenia itp., a takie na miejscówkach są, bo Garetem znajdowałem;
5. Pinpoint – nie gorszy niż w 250;
6. Ergonomia – łapę mam już wyrobioną;
7. Słuchawki – uzywam.
8. Plaża – nie;
9. Głębokość zalegania przedmiotów – nie chce mi się kopać dziur więcej niż na 40-50 cm, a raczej charakterystyka miejsc po których chodzę nie wskazuje by była taka potrzeba, do tego indywiduum ze sztychówką głęboko w lesie wzbudza więcej emocji niż z małą łopatką piechoty;
10. Jakość identyfikacji – wysoka - ziemia najbardziej obiecujących miejscówek zawiera mnóstwo drobnego i grubego złomu żelaznego, dosłownie: od bryłek rdzy z przedmiotów roztrzaskanych przez pług po kilkunastocentymetrowe kawały żelastwa, nieraz (choć rzadko) to wszystko przemieszane bywa z gruzem. Poza tym przedmioty w ziemi potrafią zalegać po kilka jeden nad drugim lub bardzo blisko siebie. Dla ACE 250 stanowczo zbyt duże wyzwanie. Proszę sobie wyobrazić np. miejsce po spalonym i rozebranym gospodarstwie, które zaorano, a bywa, że i posadzono las.
11. Marzenie – dzbanek pełen złotych monet na 120 cm... Rozmawiałem z naocznym świadkiem – niedaleko, znalezisko przypadkowe, podczas budowy.
Z przeglądania forów skłaniam się do wyboru pomiędzy fisherem 75, Minelabem Quattro a zwłaszcza Explorerem SE (jakieś inne propozycje?). Od ostatniego odstręczają mnie nieco określenia: „dyskoteka na kiju, za dużo ustawień, rok trzeba chodzić żeby go poznać”. Czy tak jest naprawdę? Aha. Nie oczekuję odpowiedzi na mój post w stylu „Już było, przejrzyj tutaj” a do tego link. Zapewniam, że zapoznałem się z wieloma dostępnymi forami, wątkami i testami z takim skutkiem, że mam jeszcze więcej pytań niż znalazłem odpowiedzi. Dlatego najchętniej przeczytałbym odpowiedź: „Stary, wiem z doświadczenia, że twoje wymagania najlepiej spełni taki, a taki wyrywacz. Kup go.” Byłbym wdzięczny gdyby porada zawierała jeszcze informację o uniwersalnej cewce oraz drugiej, szczególnie użytecznej na zaśmiecony teren.
Pozdrawiam.
Giller.
Od ponad 2 lat chodzę z ACEem 250. Wydaje mi się, że po chyba paruset godzinach pracy sprzęt mam już w jednym palcu to raz, a dwa, że wycisnąłem nim wszystko co się dało z moich ulubionych miejsc, po których zdarzało mi się przechodzić po parę razy. Oczywiście w zakresie możliwości ACE, a jestem pewien, że jeszcze duuużo fantów zostało, którym mój obecny wykrywacz nie dał rady. Kto zna ACE 250 wie o co chodzi. Kiedy już po chirurgicznym przeczesaniu pewnego pólka zostało ono płytko zaorane wchodzę... i kopara mi opadła ile jeszcze było w ziemi, po nastepnej orce szczękę miałem tak nisko, że mogłem fanty nią wyciągać... Tak to i jest z ACEem. A konkurencja nie śpi i trzeba ją wyprzedzić technologicznie.
Ponieważ wreszcie są fundusze oraz zgoda małżonki (nieszczera zapewne...) postanowiłem zmienić wykrywacz i zwracam się z pytaniem do fachowca: jaki? Powinien spełniać kryteria:
1. cena – 3 tys. wyduszone do 3,5tys.;
2. pokrycie terenu – to i las i łąka i orne pole, chociaż po lesie chodzę raczej późną jesienią i wiosną zanim chabazie i krzaczki odbiją przeszkadzając w machaniu wykrywaczem;
3. gleba- hm..., nie znam się na tym zbytnio, wilgotna i raczej nie piaszczysta
4. rodzaj przedmiotów – metale kolorowe – monety, guziki, biżuteria, dewocjonalia. Natomiast złom militarny kompletnie mnie nie interesuje, chyba że zaliczyć klamry, odznaczenia itp., a takie na miejscówkach są, bo Garetem znajdowałem;
5. Pinpoint – nie gorszy niż w 250;
6. Ergonomia – łapę mam już wyrobioną;
7. Słuchawki – uzywam.
8. Plaża – nie;
9. Głębokość zalegania przedmiotów – nie chce mi się kopać dziur więcej niż na 40-50 cm, a raczej charakterystyka miejsc po których chodzę nie wskazuje by była taka potrzeba, do tego indywiduum ze sztychówką głęboko w lesie wzbudza więcej emocji niż z małą łopatką piechoty;
10. Jakość identyfikacji – wysoka - ziemia najbardziej obiecujących miejscówek zawiera mnóstwo drobnego i grubego złomu żelaznego, dosłownie: od bryłek rdzy z przedmiotów roztrzaskanych przez pług po kilkunastocentymetrowe kawały żelastwa, nieraz (choć rzadko) to wszystko przemieszane bywa z gruzem. Poza tym przedmioty w ziemi potrafią zalegać po kilka jeden nad drugim lub bardzo blisko siebie. Dla ACE 250 stanowczo zbyt duże wyzwanie. Proszę sobie wyobrazić np. miejsce po spalonym i rozebranym gospodarstwie, które zaorano, a bywa, że i posadzono las.
11. Marzenie – dzbanek pełen złotych monet na 120 cm... Rozmawiałem z naocznym świadkiem – niedaleko, znalezisko przypadkowe, podczas budowy.
Z przeglądania forów skłaniam się do wyboru pomiędzy fisherem 75, Minelabem Quattro a zwłaszcza Explorerem SE (jakieś inne propozycje?). Od ostatniego odstręczają mnie nieco określenia: „dyskoteka na kiju, za dużo ustawień, rok trzeba chodzić żeby go poznać”. Czy tak jest naprawdę? Aha. Nie oczekuję odpowiedzi na mój post w stylu „Już było, przejrzyj tutaj” a do tego link. Zapewniam, że zapoznałem się z wieloma dostępnymi forami, wątkami i testami z takim skutkiem, że mam jeszcze więcej pytań niż znalazłem odpowiedzi. Dlatego najchętniej przeczytałbym odpowiedź: „Stary, wiem z doświadczenia, że twoje wymagania najlepiej spełni taki, a taki wyrywacz. Kup go.” Byłbym wdzięczny gdyby porada zawierała jeszcze informację o uniwersalnej cewce oraz drugiej, szczególnie użytecznej na zaśmiecony teren.
Pozdrawiam.
Giller.
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
Witam,
Ad. 1
W obecnej chwili większość wykrywaczy spełni to kryterium.
Ad. 2
W moim odczuciu Explorery nie są idealne na orne pole (chyba że wybronowane i odleżałe do wiosny) i na las. Może XLT, DFX, X70.
Ad. 3
Gleba jak widzę dowolna.
Ad. 4
Czyli wykrywacz bez konieczności posiadania trybu statycznego.
Ad. 5
Jednak tryb statyczny - do pinpointu. Explorery z pinpointu nie słyną, ale Quattro i SE mają nienajgorsze.
Ad. 6
Czyli każdy.
Ad. 7
Na ACE nie są konieczne, ale bardzo pochwalam, że były stosowane.
Ad. 8
Większość dobej klasy wykrywaczy daje radę na plaży (na mokrym piasku najlepeij radzą sobie podobno Minelaby BBS i FBS).
Ad. 9
No comments.
Ad. 10
Explorery i XLT/DFX.
Ad. 11
Mało realne, zwłaszcza pracując w trybie dynamicnym.
Co do konkluzji, to nie wiem jak się spisuje F75 na polach ornych. Myślę że wysoka częstotliwość będzie tutaj przeszkodą.
Skłaniam się raczej by polecić XLT/DFX.
Pewnie inni będą mieli swoje propozycje.

proscan
Ad. 1
W obecnej chwili większość wykrywaczy spełni to kryterium.
Ad. 2
W moim odczuciu Explorery nie są idealne na orne pole (chyba że wybronowane i odleżałe do wiosny) i na las. Może XLT, DFX, X70.
Ad. 3
Gleba jak widzę dowolna.
Ad. 4
Czyli wykrywacz bez konieczności posiadania trybu statycznego.
Ad. 5
Jednak tryb statyczny - do pinpointu. Explorery z pinpointu nie słyną, ale Quattro i SE mają nienajgorsze.
Ad. 6
Czyli każdy.
Ad. 7
Na ACE nie są konieczne, ale bardzo pochwalam, że były stosowane.
Ad. 8
Większość dobej klasy wykrywaczy daje radę na plaży (na mokrym piasku najlepeij radzą sobie podobno Minelaby BBS i FBS).
Ad. 9
No comments.
Ad. 10
Explorery i XLT/DFX.
Ad. 11
Mało realne, zwłaszcza pracując w trybie dynamicnym.
Co do konkluzji, to nie wiem jak się spisuje F75 na polach ornych. Myślę że wysoka częstotliwość będzie tutaj przeszkodą.
Skłaniam się raczej by polecić XLT/DFX.
Pewnie inni będą mieli swoje propozycje.
proscan
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
Z tego co się orientuję (ale nie jest to niestety doświadczenie praktyczne) to F75, choć bardzo ciekawy i wszechstronny to:
- jako wykrywacz wszechstronny nie jest asem na monety
- gorzej radzi sobie z dyskryminacją i identyfikacją, niż niektóre inne sprzęty
Najlepsze w ID i dyskryminacji żelastwa są chyba wieloczęstotliwościowce, ale nie wiem jak z tym polem ornym. Chodziłem po świeżo zabronowanym polu z Sovereigne GT i radził sobie przyzwoicie. Działał stabilnie, ale nie porównywałem go do innych sprzętów w tamtym przypadku.
Tak więc Quattro i SE będą miały najbardziej nieomylną dyskryminację, ale trzeba z nimi chodzić powoli i orny grunt jest pod znakiem zapytania.
XLT wydaje mi się, też ma skuteczną dyskryminację, odrzucam wszystko tylko od -95 do -40 a żelastwa w zasadzie nie znajduje, ale doświadczenie z tym sprzętem mam jeszcze nie za duże i nie byłem jeszcze na mocno zaśmieconych terenach. Myślę, że byłby ok.
A co do tego garnka złotych monet, czy był on rzeczywiście tak głęboko zakopany, że jego górna krawędź znajdowała się na 120cm, czyli dziura w której został zakopany byłą dużo głębsza, czy może całą dziura miała taką głębokość, a faktyczne zaleganie pierwszych monet było zdecydowanie płytsze? Rzadko kto kopie dziury dużo głębsze niż metr.
SiD
- jako wykrywacz wszechstronny nie jest asem na monety
- gorzej radzi sobie z dyskryminacją i identyfikacją, niż niektóre inne sprzęty
Najlepsze w ID i dyskryminacji żelastwa są chyba wieloczęstotliwościowce, ale nie wiem jak z tym polem ornym. Chodziłem po świeżo zabronowanym polu z Sovereigne GT i radził sobie przyzwoicie. Działał stabilnie, ale nie porównywałem go do innych sprzętów w tamtym przypadku.
Tak więc Quattro i SE będą miały najbardziej nieomylną dyskryminację, ale trzeba z nimi chodzić powoli i orny grunt jest pod znakiem zapytania.
XLT wydaje mi się, też ma skuteczną dyskryminację, odrzucam wszystko tylko od -95 do -40 a żelastwa w zasadzie nie znajduje, ale doświadczenie z tym sprzętem mam jeszcze nie za duże i nie byłem jeszcze na mocno zaśmieconych terenach. Myślę, że byłby ok.
A co do tego garnka złotych monet, czy był on rzeczywiście tak głęboko zakopany, że jego górna krawędź znajdowała się na 120cm, czyli dziura w której został zakopany byłą dużo głębsza, czy może całą dziura miała taką głębokość, a faktyczne zaleganie pierwszych monet było zdecydowanie płytsze? Rzadko kto kopie dziury dużo głębsze niż metr.
SiD
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
Witam
Jeśli chodzi o świeżo zaorane pola to tylko wykrywacze wieloczęstotliwościowe pod względem zasięgu.Ale na równym polu po bronowaniu jest ok. po samym oraniu może dawać lewe sygnały od nierówności gleby. Są to charakterystyczne sygnały łatwe do wyeliminowania przez poszukiwacza.
"Łape mam już wyrobioną" przy Quattro lup Explorerze możesz zmienić zdanie.
Namierzanie to nie jest mocna strona Quattro lub Explorera X terra jest dużo lepsza pod tym względem.
Quattro i Explorer mają b. dobrą dyskryminację żelaza prawie się nie kopie.
Obsługa Quattro jest niesamowicie prosta dlatego go kupiłem a nie SE.
Identyfikacja- ja kopię wszystko powyżej +5 bo wykrywacze też się mylą a ja sprawdzę co tam jest lepiej od nich:-).
Quattro mogę polecić.Bawiłem się trochę Fisherem CZ 3 D ale za mało by go oceniać.
Pozdrawiam.
Jeśli chodzi o świeżo zaorane pola to tylko wykrywacze wieloczęstotliwościowe pod względem zasięgu.Ale na równym polu po bronowaniu jest ok. po samym oraniu może dawać lewe sygnały od nierówności gleby. Są to charakterystyczne sygnały łatwe do wyeliminowania przez poszukiwacza.
"Łape mam już wyrobioną" przy Quattro lup Explorerze możesz zmienić zdanie.
Namierzanie to nie jest mocna strona Quattro lub Explorera X terra jest dużo lepsza pod tym względem.
Quattro i Explorer mają b. dobrą dyskryminację żelaza prawie się nie kopie.
Obsługa Quattro jest niesamowicie prosta dlatego go kupiłem a nie SE.
Identyfikacja- ja kopię wszystko powyżej +5 bo wykrywacze też się mylą a ja sprawdzę co tam jest lepiej od nich:-).
Quattro mogę polecić.Bawiłem się trochę Fisherem CZ 3 D ale za mało by go oceniać.
Pozdrawiam.
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
Dwa zdania:
Explorery słabo tolerują powietrze przy wysokich czułościach, więc jeśli mamy duże skiby, a ziemia pełna jest grud, to one "widzą" więcej powietrza niż ziemi.
Explorer SE ma zdecydowanie inne (chyba jednak lepsze) namierzanie niż starsze Explorery.

proscan
Explorery słabo tolerują powietrze przy wysokich czułościach, więc jeśli mamy duże skiby, a ziemia pełna jest grud, to one "widzą" więcej powietrza niż ziemi.
Explorer SE ma zdecydowanie inne (chyba jednak lepsze) namierzanie niż starsze Explorery.
proscan
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
Ja tam nigdy nie miałem problemów z namierzaniem w Explorerze, nawet starym, a w SE to już jest naprawdę łatwo i dokładnie.
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.


Witam. Jest zatem cieplutki explorer. Trening "na sucho", a potem dwa wyjścia w przeczesaną ACEm kępę drzew. Na fabrycznych ustawieniach, trochę przyciszyłem i efekt jak widać - Rosja, Austria, Węgry, II RP, PRL, jakimś cudem Niemcy, boratynki - a to ciekawe bo źródła datują powstanie osady na połowę XVIII w. i parę jeszcze NNów oraz guziki. Do tego odznaka OUN-UPA, klamra carska i ort Augusta III. Łusek, lotek i pocisków krocie.
Parę pierwszych, nowicjusza przypominam, spostrzeżeń:
1. Pinpoint
2. Ergonomia - no to teraz mam dopiero okazję wyrobić rękę...
3. Głębokość
4. Dyskryminacja. Z początku kopałem wszystkie sygnały z zakresu coins i jewelry, żeby nabrać rozeznania. Śmieci kolorowe - ołów, folie, aluminium łatwo identyfikować, różnego rodzaju łuski mają sygnały pokrywajace się z monetami. Tu powinno pomóc rozgryzienie pinpointu.
5. Jeśli instrukcja podaje, że na jakims ustawieniu należy przemiatać powoli to sądzę, że trzeba to przeczytać "BARDZO powoli".
6. Śmieci żelaznych w tym trybie pracy praktycznie nie kopałem.
Ogólne wrażenie - bardzo pozytywne.
A co do garnka złotych monet, to miało to miejsce przypadkowo podczas kopania dołu pod fundamenty. Cyt.: "Jak już sięgało powyżej pasa", stąd moje 120 cm.
Pzdr.
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
Dzięki za relację i uwagi. Ten "cieplutki" Explorer to nówka, SE?

proscan
proscan
-
wojtekanka
- Posty: 24
- Rejestracja: sob lip 14, 2007 4:47 pm
- Lokalizacja: reading uk
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
Witam ,jak na poczatek to swietne efekty ale widze ,ze i miejscowka nie glupia.Wydaje mi sie ,ze dzialamy w swojej okolicy bo ja podobne zestawiki znajduje (no moze nie az tyle
),w kazdym razie bardzo fajnie ,ze jestes zadowolony z se. Ja na poczatku to bylem rozczarowany ale nauczylem sie juz cierpliwosci i teraz juz jest ok.Zycze powodzenia.
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
1/2 kopiejki z pół metra ?! 
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
buahahahaha... ile razy już takie cudowne głębokości były podawane... Ciągle się nie mogę nadziwić, że ludzie na prawdę w to wierzą...
Pozdrawiam
Maniutek (EX Se)
Pozdrawiam
Maniutek (EX Se)
Re: Na kolory na zaśmiecony teren.
- Proscan -
Nowy SE.
- Maniutek -
Czy może mam się podejrzewać o halucynację, bo jest Pan pewien że to niemozliwe???
1/2 kopiejki - na zdjęciu po lewej. Znaleziona na polnej drodze. Dołek był głębszy niż wynosi długość polskiej nieskładanej łopatki piechoty. Moneta NA PEWNO nie zsunęła się na dno dołka - wyjmowałem ją ze zwartej bryły.
Pzdr.
Nowy SE.
- Maniutek -
Czy może mam się podejrzewać o halucynację, bo jest Pan pewien że to niemozliwe???
1/2 kopiejki - na zdjęciu po lewej. Znaleziona na polnej drodze. Dołek był głębszy niż wynosi długość polskiej nieskładanej łopatki piechoty. Moneta NA PEWNO nie zsunęła się na dno dołka - wyjmowałem ją ze zwartej bryły.
Pzdr.