Niedawno zakupiłem dla mojego przyszłego szwagra używanego XLT. Oczywiście zgodnie z zapewnieniami sprzęt miał być całkowicie sprawny. To jest ten egzemplarz, w którym początkowo nie działały 3 linie wyświetlacza. Do chwili obecnej to już się nie powtórzyło.
Jest natomiast inny problem: wykrywacz czasami działa o.k. ale po jakimś czasie wydaje fałszywe sygnały, nawet przy poruszaniu w powietrzu.
Nie jest to na pewno wina kabla od cewki ani samej cewki (sprawdzałem na 2 innych i było tak samo). Podejrzewam, że przyczyna tkwi w samej elektronice wykrywki.
Cholera bierze człowieka, gdy jest w środku lasu, z dala od zabudowań, linii energetycznych i na glebach lekkich piaszczystych, a ten sobie pipiskuje. Dzieje się tak na ustawieniach własnych jak i programach fabrycznych
Nie wiem czy sprzęt był już kiedyś przez kogoś naprawiany, ale chyba raczej tak. W środku pudła z elektroniką w miejscu gdzie taśmy przewodów wychodzą z pudełka do "uchwytu" jest zalany jakimś silikonem (a w moim egzemplarzu chyba tego nie ma). Elektronika wygląda na wtórnie spryskaną jakimś preparatem ochronnym. Od strony druku nie sprawdzałem, czy cokolwiek było ruszane.
Zapewne bez wysyłki do serwisu się nie obejdzie...
Czy tak na szybko zdalnie da radę postawić diagnozę temu pacjentowi?
